Woda dobra na gorące dni...i nie tylko

Podobno znowu ma być upalnie. Rtęć w termometrze powoli wędruje do góry, by niedługo przekroczyć 30 stopni. Niektórzy znoszą takie temperatury świetnie, inni mają jednak z nimi problemy. Upały rzeczywiście męczą, łatwo też o przegrzanie ciała i...mózgu. Nic dziwnego. Mózg, podobnie jak całe nasze ciało, zbudowany jest w większości z wody. Kiedy w ciągu dnia nie dostarczymy organizmowi odpowiedniej ilości płynów, dosłownie chce się zapalić. Nie możemy wtedy zebrać myśli, skoncentrować się, mamy problem z wysławianiem się. Czasem upał potrafi nas dosłownie wysuszyć wewnętrznie, powracają dolegliwości związanie z zaburzeniami równowagi kwasowo-zasadowej (zgaga), bóle głowy, zaburzenia w detoksykacji ciała (np. bardziej intensywny zapach potu).

Co zatem zrobić, kiedy temperatura sięga zenitu?

Koniecznie uzupełniać płyny, ale z głową. Niewiele da wlewanie w siebie naraz hektolitrów wody. Trzeba ją uzupełniać przez cały dzień, dosłownie po parę łyków. Wodę należy pić po chwilowym odpoczynku i lekkim ochłodzeniu naszego ciała, w cieniu. Kiedy jesteśmy maksymalnie rozgrzani, płyn bardzo szybko odparuje z ciała i pozbawi nas cennych minerałów. (Dosłownie jakbyśmy wylali go na rozgrzaną powierzchnię - zasyczy i szybko się ulotni). Takie umiejętne uzupełnianie wody pozwoli zatrzymać ją na dłużej w organizmie.

U niektórych osób upały wzmagają gorąco wewnętrzne. Tacy ludzie nie są w stanie wypić wody nawet w temperaturze pokojowej. Dla nich smakuje ona jak ciepły asfalt (dosłownie). Sięgają zatem po coś absolutnie zimnego, najlepiej w zroszonej od zimna butelce. Niestety, ten sposób chwilowo przynosi ulgę, by za chwilę przynieść to samo gorąco w ustach i rozczarowanie, że „kojące zimno” tak szybko się ulotniło.

Dlatego bardziej racjonalnie jest pić wodę ciepłą, ale nie w momencie gdy już "umieramy z pragnienia". Pij wodę co 10-15 minut w ciągu dnia. Wtedy poczujesz jej smak i nie obniżysz sztucznie temperatury ciała - tak jak czynią to lodowate płyny, które w efekcie wzmagają jeszcze bardziej pragnienie.

Takie systematyczne picie wody (ciepłej lub w temperaturze pokojowej) jest wskazane w ciągu całego roku. Powoli, niewiele i często. Oto reguła, która pozwoli twojemu organizmowi zatrzymać i przyswoić więcej płynu. Inaczej większą część wody po prostu wydalisz na zewnątrz.

Wracając do upałów. Możemy pić wodę bogatą w minerały, bo szybciej pocimy się i wraz z potem tracimy cenne składniki mineralne. Łatwo też samemu przyrządzić taki izotonik: do wody dodajemy cytrynę, albo pomarańczę i odrobinę soli. Kwaśne zamyka pory, dosłownie je ściąga, co hamuje pocenie, dodatkowo działa odświeżająco i ochładzająco. Właśnie latem w pełni możemy wykorzystać potencjał cytrusów, a sama sól dostarcza m.in. sodu. (Kiedyś czynili tak żeglarze, pijąc czarną gorącą herbatę wraz z solą).

A oto inny przepis na lemoniadę: do wody dodaj cytrusy, szczyptę soli i listek mięty. To wszystko podobnie jak grupa warzyw i owoców (arbuzy, ogórki, sałata), będzie działała ochładzająco.

W czasie upałów ma swoją zasadność picie nabiałowych napojów (kefir, maślanka, koktajle mleczno-owocowe). Można również pozwolić sobie na jedzenie większej ilości surowych warzyw i owoców. Jeśli jednak mamy naturę zimną, niedoborową lub w organizmie zalega nam śluz, nie polecam takiej diety. (Tradycyjna Medycyna Chińska).

W upalne dni unikajmy lodów, na rzecz deserów z owoców, właśnie tych o właściwościach chłodnych (arbuz, cytrusy, melon, kiwi). Lody są skrajnie zimne i powinniśmy ich unikać przez cały rok.

Na koniec o metodach obróbki termicznej, które stoją na straży przed przegrzaniem się. Zamiast pieczenia, czy smażenia, wskazane jest krótkie gotowane (bez pokrywki), blanszowanie, duszenie w większej ilości wody (mniej oleju).

Autorka: Agnieszka Mańko-Czech.

Dyplomowana refleksolog Międzynarodowej Akademii Refleksologii. Certyfikowana konsultantka metody Recall Healing.