Łapiesz stres? Śpiewaj!

 

 

 

 

 

 

Ostatnio dużo się stresuję, nic na to nie poradzę. Jest tyle rzeczy do zrobienia i zazwyczaj zbyt mało czasu. Na ulicy korki, telefon nie przestaje dzwonić, a w mojej ulubionej kafejce nie ma ani jednego wolnego miejsca. Jestem świadoma tego stanu rozproszenia, miliona myśli dosłownie przebiegających przez moją głowę. Wybiegam w przyszłość, wracam do przeszłości i tak w kółko. To jest taki stan umysłu, że nie pomaga nawet poranna medytacja, bo jak tu medytować, kiedy umysł właśnie szuka czekolady w lodówce, planuje najlepszą trasę dojazdu do pracy, rozmawia z szefem, itp., itd. A to wszystko dosłownie w jednej chwili.

W takich momentach myślę sobie, że mnisi to sobie nieźle poukładali swoje życie. Pozamykali się w klasztorach (na przykład tym Grande Chartreuse, głównym klasztorze legendarnego zakonu kartuzów w Alpach Francuskich), odcięli się od wszelkich źródeł generujących stres i sobie medytują. Tymczasem my, rzuceni w wir tysiąca zdarzeń musimy radzić sobie inaczej. A to, że musimy, nie ulega żadnej wątpliwości. Naukowcy, lekarze podkreślają, że stres, złość znacznie podnosi ryzyko np. ataku serca, nie mówiąc już o innych chorobach. Ostatnio coraz więcej mówi się o alternatywnych formach pomagających się wyciszyć, uspokoić rozbiegany umysł: joga, sesje oddechowe, wszelkie formy ruchu, ale też…śpiewanie i słuchanie mantr. „Kiedy twój umysł jest rozbiegany, po prostu śpiewaj, śpiewaj mantry” – mówi Deva Premal - jedna z czołowych gwiazd spiritual music, okrzyknięta przez Music Design „Enyą mantr”.

Wstaję zatem, puszczam pierwszą lepszą płytę Premal i zaczynam z nią śpiewać, nie zważając na sąsiadów i otwarte na całą szerokość okno. Już po kilkunastu minutach umysł jakby zwalnia, coraz mniej myśli, jeszcze bardziej skupiam się na śpiewaniu i proszę - wraca niczym niezmącony spokój – mogę kontynuować medytację. To takie proste.

Gdzie tkwi sekret tak szybkiego „wejścia” w stan spokoju? „Tego nie można ująć słowami – mówi Deva - z pozoru jest to nudne, śpiewasz bezustannie jeden i ten sam wers przez 10 minut, ale to są wyjątkowe wersy, sylaby – pochodzą przecież sprzed kilku tysięcy lat, to słowa Sanskrytu, są jak lekarstwo. Ich wibracje (co zresztą udowodniono naukowo) wywierają pozytywny efekt na wszystkie energetyczne centra ciała, na wszystkie aspekty twojego życia. Odpowiednie dobrane mantry, śpiewane w intencji, odziaływują na konkretne jego aspekty. „Nie musimy poznawać znaczenia tych wersów i poszczególnych sylab, istotne są ich wibracje i dźwięki” - dodaje Miten, który towarzyszy Devie na scenie. Jednak rozumienie treści mantry na pewno zwiększa jej działanie.

Mantr rzeczywiście jest wiele, najbardziej znane to mantry w Sanskrycie, ale są też przecież modlitwy chrześcijańskie, sikhijskie, islamskie, nie mówiąc już o tych pochodzących z kultur indiańskich. Wszystkie tak naprawdę zawierają ten sam przekaz – odnoszą się do Boga oraz naszej z Nim jedności.

Wracając do Devy Premal, Mitena i śpiewu…teraz mogę powiedzieć śmiało, że ich koncerty (podobnie jak koncerty Ani Choying, Mari Boine, Snatam Kaur, Mirabai Ceiba i wielu innych) to coś więcej niż tylko muzyczny występ – to rodzaj praktyki duchowej. Kiedy wychodzą na scenę i zaczynają śpiewać dzieje się coś wyjątkowego, coś czego nie można nazwać słowami. Eckhart Tolle tak o tym pisze: „Ich muzyka, to  najprawdziwszy portal do Teraźniejszości. W miarę jej słuchania, święta przestrzeń, która leży poza umysłem, wynurza się naturalnie i bez wysiłku”.

Miten dodaje: „kiedy śpiewam, wchodzę w ciszę. To jest dla mnie główny powód, dla którego to robię. Mogę doświadczyć stanu bez myśli, mogę doświadczyć nieopisanych pokładów ciszy”. A co z publicznością? Dzieje się to samo: czasem siedzi nieporuszona, czasem wstaje z krzeseł i z wysoko podniesionymi rękami kreśli w powietrzu esy floresy. Jednak w obu przypadkach jest TU i TERAZ, bez całego bagażu przeszłości i przyszłości. Właśnie wtedy publiczność nie myśli, raczej JEST, odkrywa czystą świadomość i radość – wszystko to, co jest pomiędzy słowami, myślami i wyobrażeniami.

Dzięki takim chwilom jesteśmy w pełni obecni, osiągamy więc stan, w którym od zawsze są wszystkie gatunki na ziemi…oprócz nas. Leonard Jacobson, nauczyciel duchowy i mistyk mówi: „Jesteśmy jedynym nieprzebudzonym gatunkiem na tej planecie. Jesteśmy jedynym gatunkiem, który nie jest w pełni obecny. Małpa jest tutaj. Goryl jest tutaj. Osioł jest tutaj. I podobnie drzewo i góra. Wszystko trwa TU i TERAZ w Istności z wyjątkiem nas. Co stało się z nami? Zagubiliśmy się. Zagubiliśmy się w przeszłości i przyszłości. Zagubiliśmy się w myślach, opiniach i ideach. Zagubiliśmy się we wspomnieniach i wyobraźni. Zagubiliśmy się w iluzji oddzielenia i teraz tak trudno nam odnaleźć drogę do domu”. [Fragment wywiadu przeprowadzonego z  Jacobsonem przez Kamilę Jakimowicz i Dariusza Wróblewskiego].

Znaczenie mantr:

OM NAMAH SHIVAYA

Reprezentuje 5 elementów: ziemię, wodę, ogień, powietrze i przestrzeń.

Niech wszystkie elementy: ziemia, woda, ogień, powietrze i przestrzeń manifestują się we mnie.

GATE GATE PARAGATE

PARASAMGATE

BODHI SWAHA

(Mantra Sutry Serca)

Mantra, która przenosi nas od cierpienia do szczęścia, od niewiedzy do Oświecenia.

Szedł, przeszedł na drugą stronę, aż do Oświecenia

OM ASATOMA SATGAMAYA

TAMASOMA JYOTIR GAMAYA

MRITYORMA AMRITAMGAMAYA

Prowadź nas od fałszu do prawdy

Z ciemności do światła

Od śmierci do nieśmiertelności

SHIMA SHI-MAYA

(Pieśń Indian Hopi)

Shima oznacza Miłość

YEMAYA ASSESSU

ASSESSU YEMAYA

YEMAYA OLODO

OLODO YEMAYA

(Pieśń ludu Yoruba z Afryki)

Celebracja chwili, w której rzeka wpada do oceanu. Yemaya to bogini oceanu.

OM MANI PADME HUM

Bądź pozdrowiony, klejnocie w kwiecie lotosu.

Mantra oczyszczająca z zazdrości, pożądania, głupoty, biedy i agresji

Dalai Lama mówi o niej tak: „te sześć sylab oznacza, że […] możesz przetransformować swoje nieczyste ciało, mowę i umysł w czyste ciało, mowę i umysł Buddy”.

Tekst: Małgorzata Haisig